Archive for the ‘Wołowina’ Category

Pomidory faszerowane mięsem mielonym, kaszą gryczaną i papryką

środa, Wrzesień 2nd, 2015

Dzisiaj chciałabym zaprezentować Wam kolację, jaką ostatnio przygotowałam. Było pysznie, zdrowo i aromatycznie. Nie jedzącym mięsa polecam inny mój przepis: pomidory nadziewane kaszą jęczmienną i pieczarkami.

Coraz wcześniej robi się ciemno, więc to zdjęcie musiałam zrobić z pomocą lampy błyskowej. Mam nadzieję, że i tak zachęca Was do wypróbowania przepisu.

 

2015-09-02_pomidoryzkasza1

 

POMIDORY FASZEROWANE MIĘSEM MIELONYM, KASZĄ GRYCZANĄ I PAPRYKĄ

 

 

Składniki:

3 dorodne pomidory

150 g mięsa mielonego wieprzowo-wołowego

50 g kaszy gryczanej

1 biała papryka

1/2 zielonego chilli

1/2 łyżeczki tymianku

sól, pieprz

jajko

oliwa

 

1. Kaszę gryczaną ugotować (ja miałam pół woreczka ugotowanej z poprzedniego obiadu). Paprykę pokroić w kostkę. Chilli drobno posiekać. Mięso podsmażyć na patelni, dodać papryki, tymianek, doprawić solą i pieprzem. Zdjąć z ognia i zostawić do przestygnięcia.

2. Z pomidorów odciąć góry i zostawić “kapelusiki”. Wydrążyć miąższ np. wykrawaczką do melonów lub łyżeczką, uważając aby nie przebić skórki.  Miąższ z pomidorów zmiksować z 1 łyżką oliwy.

3. Przygotowany wcześniej farsz mięsny wymieszać z kaszą i rozmąconym jajkiem. Nałożyć do pomidorów. Przykryć “wieczkami”.

4. Na dno naczynia do zapiekania wylać sos ze zmiksowanego miąższu pomidorów. Ustawić w naczyniu pomidory.

5. Piec w temperaturze 180 ºC przez około 30 minut.

 

Przepis dodaję do kończącej się już powoli mojej akcji Warzywa psiankowate 2015 oraz Pora na pomidora 2015 Kasi z Pełnego talerza.

 

Warzywa psiankowate 2015Pora na pomidora!

Podaj dalej:

Wołowina gotowana z chilli i przyprawami

wtorek, Sierpień 18th, 2015

Dziś coś dla miłośników bardzo ostrych smaków. Powiem Wam, że curry z kurczaka z pieczarkami, które niegdyś okrzyknęłam najostrzejszym daniem w moim dorobku, nijak nie umywa się do tego. Mój mąż zawsze namawia mnie na takie eksperymenty, więc zrobiłam obiadek z kuchni indyjskiej wołowinę z chilli i przyprawami oraz pieczone ziemniaczki, na które przepis poznacie już jutro. Jeśli nie lubicie aż tak ostrych smaków, polecam Wam zmniejszyć ilość chilli zarówno świeżej zielonej, jak i czerwonej suszonej. Koniecznie podajcie to danie z napojem mlecznym, który znakomicie gasi żar w ustach 😉

Przepis, z moimi małymi zmianami, pochodzi z książki Kuchnia indyjska. Shehzad Husain.

 

2015-08-18_wolowinazchilli1

 

WOŁOWINA GOTOWANA Z CHILLI I PRZYPRAWAMI – KUCHNIA INDYJSKA

 

Składniki na 4 porcje:

ok. 600 g wołowiny gulaszowej

4 łyżki oleju rzepakowego

3 średnie cebule

2 ząbki czosnku

2,5 cm kawałek imbiru

1/2 łyżeczki cynamonu

3 owoce zielonego kardamonu

1/2 łyżeczki pieprzu mielonego

4 suszone czerwone chilli

200 ml jogurtu naturalnego

2 świeże zielone chilli

szklanka wody

listki świeżej kolendry

 

1. Mięso pokroić w grubą kostkę. Cebulę, czosnek i imbir drobno posiekać. Zielone chilli również drobno pokroić, odstawić na bok.

2. Na patelni rozgrzać olej i podsmażyć na nim cebulę na złoty kolor. Następnie dodać imbir, czosnek, czerwone suszone chilli. cynamon, kardamon i pieprz. Smażyć jeszcze 5 minut.

3. Jogurt wlać powoli ciągle mieszając na patelnię. Wrzucić mięso i posiekane zielone chilli. Smażyć około 10 minut. Następnie wlewać stopniowo wodę i gotować na wolnym ogniu około 45 minut.

4. W czasie gotowania w razie potrzeby dolewać wody. Potrawa powinna mieć konsystencję dość gęstego sosu. Przed podaniem wyjąć suszone chilli i udekorować listkami kolendry.

 

Z uwagi na bardzo wyczuwalne zielone chilli nadające ostry smak potrawy, dodaję przepis do mojej akcji Warzywa psiankowate 2015. Jutro spodziewajcie się receptury na ziemniaki zapiekane po indyjsku.

 

Warzywa psiankowate 2015

 

Podaj dalej:

Gulasz wołowy z rzodkiewkami

poniedziałek, Czerwiec 15th, 2015

Podczas studiów odwiedziłam kiedyś koleżankę, która opiekowała się mieszkaniem babci. Babcia poprzedniego dnia zrobiła do obiadu gotowane rzodkiewki. Wtedy, gdy to usłyszałam skrzywiłam się z niesmakiem “Jak to, gotowane rzodkiewki?” i nawet nie chciałam spróbować. Ale odkąd prowadzę bloga kulinarnego moja gama smaków i gust nieco się rozszerzyły. Ciągle odkrywam nowe smaki, połączenia i niestandardowe sposoby przygotowywania popularnych produktów. Tylko w tym przypadku, to jest to raczej nie niestandardowy sposób na rzodkiewkę, tylko zapomniany. W wielu książkach, które dostałam od mojej babci czy mamy, których większość powstała w dobie PRL-u, są własnie gotowane rzodkiewki. Ten przepis znalazłam w kolekcji Regionalna kuchnia Polski części Kujawy. Wprowadziłam małe zmiany. Muszę powiedzieć, że bardzo mnie zaskoczył. Duszona rzodkiewka nabiera mnóstwa słodyczy, przy czym nadal pozostawia lekko ostrawy smak. Na pewno jeszcze w przyszłości poeksperymentuję z takim sposobem jej przygotowania. Ta potrawa będzie idealna dla mięsożerców. Zróbcie ją najlepiej z rzodkiewkami z własnego ogródka, a jak go nie macie to kupcie w dobrym źródle.

 

2015-06-15__wolowina_z_rzodkiewkami

 

GULASZ WOŁOWY Z RZODKIEWKAMI

 

Składniki na 4 porcje:

0,5 kg wołowiny na gulasz

2 łyżki mąki

2 łyżki oliwy/oleju

1 duża cebula

2 pęczki rzodkiewki

200 g mrożonej włoszczyzny w paskach*

liść laurowy, kilka ziaren ziela angielskiego*

2 szklanki wody*

2 łyżeczki koncentratu pomidorowego

sól, pieprz

 

1. Cebulę pokroić w plasterki. Wrzucić na rozgrzany tłuszcz i chwilę smażyć. Mięso pokroić w kostkę. Obtoczyć w mące i wrzucić do smażącej się cebuli. Zrumienić.

2. W rondlu zagotować wodę, dodać włoszczyznę i chwilę gotować.

3. Do gotującej się włoszczyzny w paskach dodać podsmażone mięso z cebulą i dusić na wolnym ogniu około 40 minut.

4. Rzodkiewki pokroić w ćwiartki. Dodać do gulaszu i gotować jeszcze 20 minut. Pod koniec gotowania dodać koncentrat pomidorowy i przyprawić danie solą i pieprzem.

5. Podawać z ziemniakami z wody i sezonową surówką – u mnie z kalarepki z koperkiem.

 

* jeśli posiadamy bulion własnej produkcji, to nie musimy dodawać do gulaszu włoszczyzny w paskach, liścia laurowego i ziela angielskiego, wtedy podsmażone mięso z cebulą wrzucamy do gotującego się bulionu, pozostałe kroki wyglądają tak samo

Aby nie zmarnować liści rzodkiewki, polecam Wam przygotowanie zupy z ich udziałem: zupa z liści rzodkiewki z grzankami czosnkowymi.

Podaj dalej:

Wallenbergare – szwedzkie kotleciki z mielonej cielęciny

czwartek, Listopad 6th, 2014

Wraz z innymi blogerami wzięliśmy na tapetę skandynawskie dania mięsne. Zobaczcie co przygotowały Mirabelka, Martynosia i Panna Malwinna.

Ja zdecydowałam się na danie bardzo popularne w Szwecji – kotleciki (burgery) z mielonej cielęciny. Sprzedaje się je także jako zamrożony produkt gotowy, tak jak paluszki rybne. Są wyjątkowo delikatne, dzięki połączeniu mięsa ze śmietaną i żółtkami. Skąd ich nazwa Wallenbergare? Nie ma jednej prostej odpowiedzi. Są przynajmniej dwie opowieści o pochodzeniu nazwy. Na pewno danie jest związane z nazwiskiem Wallenberg. Ale czy przepis stworzył w 1800 roku  Charles Emil Hagdhal jako hołd dla córki Amelii Wallenberg żony Wallenberga czy Markus Wallenberg odwiedziwszy w 1930 restaurację Cecil w Sztokholmie poprosił szefa kuchni Juliusa Carlssona, aby odtworzył przepis na potrawę jaką jadł podczas podróży po Europie? Tego nie wiemy. Informacje te znalazłam tutaj.

 

2014-11-06_wallenbergare

 

Skorzystałam z przepisu z książki Skandynawia od kuchni oraz przejrzałam kilka zdjęć w internecie, aby wiedzieć jak powinno wyglądać to danie. Obowiązkowo kotleciki podaje się z ubitymi ziemniakami, zielonym groszkiem oraz konfiturą z borówki brusznicy. Ja miałam wczoraj wielkie szczęście, bo dostałam świeżą na ryneczku i mogłam przygotować z niej wspaniały dodatek do mięsa.

 

WALLENBERGARE – SZWEDZKIE KOTLECIKI Z MIELONEJ CIELĘCINY

Składniki na 8 kotletów:

1/2 kg cielęciny

1 i 1/2 szklanki gęstej śmietany 18%

4 żółtka

1 łyżeczka soli

1/2 łyżeczki pieprzu

masło do smażenia

bułka tarta do obtoczenia

 

1. Mięso wymieszać dokładnie ze śmietaną, następnie dodawać stopniowo żółtka. Przyprawić solą i pieprzem. Wyrobić ręcznie na gładką masę.

2. Uformować 8 kotlecików. Najpierw kulki a później je spłaszczyć (muszą mieć kształt burgerów). Obtaczać w bułce tartej i smażyć najlepiej na  maśle po kilka minut z każdej strony.

3. Podawać z ziemniakami ubitymi z masłem i mlekiem oraz krótko gotowanym zielonym groszkiem. Dodać nieco konfitury z borówki brusznicy.

 

Przepis dodaję do mojej akcji Kuchnia skandynawska 2014, do udziału w której serdecznie Was zapraszam.

 

Kuchnia_skandynawska_2014

Podaj dalej:

Casserole z dyni piżmowej i wołowiny

poniedziałek, Październik 27th, 2014

Casserole to francuskie słowo na duży garnek przeznaczony zarówno do smażenia/duszenia, jak i pieczenia;  inaczej naczynie żaroodporne/garnek kamionkowy z pokrywką lub nazwa dania gotowanego na małym ogniu właśnie w naczyniu żaroodpornym. Najbliżej takiemu daniu do naszego gulaszu. Ja nie mam takiego specjalnego garnka, w którym mogę zapiekać jedzenie w piekarniku, więc użyłam najpierw patelni, a następnie przełożyłam jej zawartość do szklanego naczynia żaroodpornego z pokrywką i piekłam zawartość w piekarniku.

Do mojego dania użyłam wołowiny z nadpręża, wymaga ona nieco dłuższego gotowania. Dlatego polecam Wam zakupić karkówkę, goleń, łopatkę, pręgę lub udziec.

 

2014-10-27_casserole

 

Przepis zaczerpnęłam z książki, którą otrzymałam od szwagra i przyszłej szwagierki przebywających w Irlandii – Catherine’s Family Kitchen Catherine Fulvio. Mężem Catherine jest Sycylijczyk i widać wiele wpływów kuchni włoskiej w jej daniach. W książce znajduje się masa bardzo ciekawych przepisów, które na pewno będę Wam systematycznie prezentować na blogu. Teraz zamierzam upiec chlebek z dynią i kolendrą.

 

Składniki na 4 osoby:

600 g wołowiny gulaszowej

100 g mąki

3 czerwone cebule

2 ząbki czosnku

1 mała dynia piżmowa (butternut)

1 czerwona papryka

1 żółta papryka

2 gałązki tymianku (lub 1/2 łyżeczki)

ok. 400 ml bulionu wołowego

3 łyżeczki koncentratu pomidorowego

2 łyżki octu balsamicznego

2 łyżki oliwy z oliwek (nie z pierwszego tłoczenia)

sól, pieprz

ryż lub ziemniaki do podania

 

1. Rozgrzać piekarnik do 180 ºC.

2. Wołowinę pokroić w grubą kostkę, dynię obrać i pokroić w mniej więcej taką samą kostkę. Papryki oczyścić z gniazd nasiennych i pokroić w kostkę, cebulę i czosnek drobno posiekać.

3. Wołowinę obtaczać w mące i smażyć na oliwie na brązowo. Dodać cebulę i smażyć około 8 minut, następnie czosnek i gotować jeszcze 2 minuty.

4. Przełożyć wołowinę z cebulą i czosnkiem do naczynia żaroodpornego, wymieszać z dynią, papryką, tymiankiem, koncentratem pomidorowym oraz octem balsamicznym. Zalać bulionem, przykryć pokrywką i wstawić do nagrzanego piekarnika.

5. Piec przez około 1,5 godziny dopóki wołowina nie będzie miękka. Najlepiej w połowie pieczenia przemieszać danie. Pod koniec dodać sól i pieprz.

6. Podawać z ryżem lub ziemniakami.

 

Ja podałam danie pierwszego dnia z ryżem, drugiego z ziemniakami i bardziej odpowiada mi pierwsza wersja, gdyż ryż świetnie wchłania sosik. W książce jest podane, żeby przygotować danie 1 lub 2 dni wcześniej i coś w tym jest, bo na drugi dzień smakowało jeszcze lepiej.

Przepis dodaję do Festiwalu Dyni 2014.

 

 

 

Podaj dalej: