Podsumowanie akcji Skandynawskie lato 2018

Tegoroczny wrzesień to dla mnie bardzo burzliwy czas. Czas zmian. Mój synek zaczął chodzić do żłobka. Oczywiście już złapał choróbsko. Teraz zaczynamy adaptację właściwie od nowa. Ja staram się także na dobre wrócić do pracy w biurze. Na szczęście nie mam żadnego szefa nad sobą 😉 Jeśli chodzi o gotowanie, to dopiero organizuję się w tym zakresie. Regularne wpisy zaczną pojawiać się w październiku. W listopadzie odbędzie się kolejna edycja akcji Kuchnia skandynawska. Jesienna edycja zawsze cieszy się większą popularnością niż ta letnia. Zatem zapraszam do udziału już dziś. W związku z tym pora podsumować edycję letnią pt. Skandynawskie lato 2018. Czy jestem zadowolona z jej wyniku? Tak, jestem! Ciągle mogę liczyć na kilka osób, które zawsze dodają wpisy i sama dodałam ich 6. Zawsze może być lepiej. Oczywiście. Ale przy tym tempie życia naprawdę jestem z siebie i z nas zadowolona. 30-stka to fajna liczba 😉

 

 

Zapraszamy do przejrzenia listy dodanych przepisów, pogrupowanych tematycznie.

Continue reading Podsumowanie akcji Skandynawskie lato 2018

Sałatka z arbuzem, pomidorami i serem na zakończenie lata

Lato co prawda się jeszcze nie kończy, kończą się wakacje, ale pogoda już robi się jakby bardziej jesienna niż letnia. Noce są zimne, słońce słabiej grzeje i wcześniej robi się ciemno. To już ostatnie momenty, aby kupić naprawdę soczystego arbuza, pomidory też smakują teraz najlepiej. Sałatkę tę przygotowałam po raz pierwszy na drugie urodziny mojego syna na początku sierpnia, ale okoliczności nie sprzyjały wówczas fotografowaniu jedzenia, skupiłam się na ważniejszym obiekcie 😉 A że sałatka wyszła naprawdę pyszna, postanowiłam ją teraz powtórzyć. Dodałam do niej ser biały typu włoskiego, zastanawiam się czy on ma jakąś nazwę? Nie mówię oczywiście o nazwach handlowych w różnych sieciach… Może ktoś podpowie? Bardzo polubiłam ten ser w ostatnim czasie. Sałatka jest słodko, gorzka, nieco kwaskowa, naprawdę świetna!

 

 

Continue reading Sałatka z arbuzem, pomidorami i serem na zakończenie lata

Szakszuka

Szakszuka znajdowała się u mnie na liście rzeczy do zrobienia już od dawien dawna. To tunezyjskie danie jada się głównie na śniadanie, ale spokojnie można je podać na obiad czy kolację. Mój mąż stwierdził, że ta szakszuka znajduje się na top 10 liście rzeczy, jakie zrobiłam… bez mięsa… więc musiała być naprawdę dobra 😛 Przygotowując ten przepis podpatrywałam wpis z Chilli, Czosnek i Oliwa.

 

 

Continue reading Szakszuka

Gemista – faszerowane warzywa po grecku

Moja akcja Warzywa psiankowate 2018 powoli dobiega końca. Zostały jeszcze 3 dni! I mam w planach zaserwować Wam jeszcze trzy dania. Dziś pora na pierwsze z nich zapowiadane wcześniej na FB. Gemista to potrawa wywodząca się z Grecji papryka i pomidory (rzadziej bakłażan i cukinia) faszerowane ryżem z warzywami i ziołami, rzadziej z dodatkami mięsnymi. Ja zdecydowałam się na wersję bezmięsną, wegańską. Wyszło bardzo smacznie. Takie warzywa najlepiej podać jako dodatek obiadowy lub można się nimi rozkoszować jako daniem głównym i zjeść po jednej papryce i jednym pomidorze. Czy pomidory nie powinny być krócej z piekarniku? Trzeba wybrać twarde, niezbyt dojrzałe sztuki. Moje nieco się rozpadły, ale zapomniałam o warzywach w piekarniku i spędziły tam ponad godzinę… 😉 Na szczęście wcale nie straciły na smaku. Gorąco Wam polecam tak nadziane papryki i pomidory. Kluczem do sukcesu jest moim zdaniem ryż arborio, który się nie rozkleja jak ten którego używamy na co dzień w naszej kuchni.

 

 

Continue reading Gemista – faszerowane warzywa po grecku

Kisiel malinowy

Ostatnio w mojej kuchni wykorzystuję same szybkie, proste i sprawdzone receptury. Zwyczajnie nie mam czasu na gotowanie. Ten deser robi się w kilka chwil, wymaga jedynie dłuższego schładzania w lodówce. No chyba, że ktoś lubi ciepły kisiel, to może jeść go od razu. Gdy byłam mała, wolałam go spożywać właśnie w takiej formie. Kisiel zrobiłam także z myślą o mojej dwuletniej latorośli. Na pewno to lepsze rozwiązanie niż kisiel z torebki, który zawiera aromaty i barwniki niekoniecznie naturalne. Co prawda zawiera też dużo cukru, ale zjedzony raz na jakiś czas na pewno Waszym pociechom nie zaszkodzi. Mój synek zjadł porządną porcję. I wcale nie przeszkadzały mu pesteczki. On uwielbia malinki. Po sukcesie tego kisielu, na pewno będę robić ten deser z innych owoców. Mam też w planach zabrać się za różne budynie, w tym warzywne.

 

Continue reading Kisiel malinowy